Przejdź do treści
Aniołem jest ktoś, kogo Bóg przysyła w Twoje życie nieoczekiwanie i niezasłużenie, aby Ci zapalił kilka gwiazd, gdy jest całkiem ciemno (Phil Bosman)

Blog Helenki...

witaj w moim maleńkim świecie...gdzie każdy dzień pełen jest zarówno radości , jak i strachu..zostań ze mną , jak najdłużej..

Ostatnio na blogu

... ... ... Nowy rok..... ... archiwumdo góry

Jak pomóc

Każda najmniejsza kwota wpłacona na konto Helenki to jest kolejny mały kroczek do jej poprawy zdrowia i wyrównania wszystkich opóźnień. Datki można wpłacać na konto
FUNDACJA Pomocy Osobom Niepełnosprawnym "SŁONECZKO"
SBL ZŁOTÓW
89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
w tytule" na leczenie i rehabilitację Helenki Czychy"

Uwaga! Datek można odliczyć od podatku.

do góry

Powiadom przyjaciół!

Możesz pomóc rozsyłając ten apel wśród Twoich bliskich i znajomych

Kontakt z Mamą Helenki

Mail do Mamy 3502537do góry
Jesteś gościem na mojej stronie.
Umieść banner na swojej stronie!
W ten sposób też możesz pomóc!Pobierz kod bannerów

«1234567»

10

maj0210

kolejny atak i kolejna narokoza w zyciu Helenki

Kolejne trudne dni za nami…

23 kwietnia rano ( czwartek ) Helenka wstała z mocno opuchniętym policzkiem, który z godziny na godzinę robił się większy. Oczywiście pojechaliśmy z nią do dentysty by usłyszeć , że to ropień na zębie…ze względu na jej chorobę nic bez narkozy nie można zrobić..jedynie podać antybiotyk . Tego samego dnia zaczęłam małej podawać duomox w tabletkach. Tego samego tez dnia zapisaliśmy Helenkę na nast. poniedziałek do Rudy Śląskiej w celu usunięcia tego ząbka pod narkoza. Te kilka dni pełne  były stresu , by uniknąć ataku padaczki. Jednak szczęśliwie dotrwaliśmy do poniedziałku bez ataku a opuchlizna pięknie zeszła. Tylko ja wiem ile stresu kosztowała mnie wizja kolejnej , już 6 narkozy Helenki. To zawsze stres i świadomość zagrożenia życia. Mimo obaw wszystko pięknie się udało, cały zabieg trwał 15 minut, podczas których usunięto niestety aż 3 zęby a 5  wyleczono. Mam nadzieję , że na jakiś czas problem z ząbkami zostanie rozwiązany.  Po zabiegu zostały maleńkie rany w kącikach ust, miałam nadzieję , że tylko to będzie minusem całego zabiegu. Pomyliłam się, nie po raz pierwszy…

w nocy ze środy na czwartek ( 29 kwiecień) Helenka dostała kolejnego ataku padaczki. Cieszy fakt, że nie trzeba było podawać relsedu. Pozostaje wierzyć mocno w to , że to efekt tego całego stanu zapalnego i narkozy a nie sygnał, że leki przestają działać…

Dodaj komentarz
Ilość komentarzy: 3 zobacz...do góry
10

mar2110

Radość nie trwała zbyt dlugo ,ponieważ już 3 dni po powrocie, 5 marca, Helenka miała kolejny atak padaczki. Pojawił się chwilę po zaśnięciu , podałam relsed i mała zasnęła. Jednak już za kilka godzin obudziła nas bardzo wysoka gorączka Helenki ( 40 st.C)…długo w nocy walczylilismy z tą temperaturą…

Kolejnego dnia ( to była sobota) , wizyta w szpitalnej Izbie Przyjęć. Tam dostałyśmy antybiotyk ( VerceeF) , który miał pomóc na chore gardło i oskrzela…Jednak nie pomógł, jeszcze raz bylyśmy później po zakończeniu brania leków u lekarza, gdzie usłyszałam że nic jej nie jest , tylko trochę wydzieliny w oskrzelach i pewnie syrop pomoże.

Niestety…

Syrop nie pomógł i w nocy z czwartku na piątek   ( po 2 tyg. ) znów wysoka gorączka i niestety kolejnego dnia diagnoza – zapalenie płuc…

Przyznaję, przeraziło mnie to ….zawsze bałam się tego schorzenia….

Jednak to 3 dzień podawania antybiotyku i widzę, że Helenka świetnie sobie radzi….jak zwykle jest dzielna.

 

Najsmutniejsze dla mnie tym razem w tej chorobie jest to, że jutro Helusia ma swoje 5 urodzinki i z tej okazji miała zamówioną „ imprezkę” dla dzieci w Figloraju ( centrum zabaw dla dzieci) niestety wszystko musiałam odwołać a bardzo na to czekałyśmy….

Może w przyszłym roku się uda….

 

Najważniejsze dla mnie jest to , że przy tak wysokiej temp. Mała nie dostała ataku padaczki i to ,że antybiotyk Klacid okazał się dla niej  trafiony…

Moja Duża Mała Dzielna DziewczynkaJ

Dodaj komentarz
Ilość komentarzy: 4 zobacz...do góry
10

mar2110

Kolejny turnus w Zabajce:)

Kolejny turnus zabajkowy za nami… w dniach od 17 lutego do 2 marca byłyśmy na naszym 11 turnusie rehabilitacyjnym w ośrodku „ Zabajka 2”. Helenka niezmiennie dzielnie ćwiczyła, odkryła w sobie ..albo ja w niej ogromna miłość do piesków ( dogoterapia), zajęcia w „pająku” były dla niej wspaniałą zabawą. Wszyscy by li pod wrażeniem jej szybkości i radzenia sobie z przeszkodami. Przez cały okres turnusu chodziłyśmy po schodach za rączkę…nie jest to dla Helenki łatwe, ale coraz lepiej sobie radzi we wchodzeniu i schodzeniu ze schodów. Ogromną radość sprawiało Helence wożenie innych dzieci we wózeczkach, ciągle szukała towarzystwa innych maluszków…

na co dzień Helenka miała możliwość korzystania z takich zajęć, jak:

- kinezyterapia

  

- terapia zajęciowa

  

- terapia ręki

- hipoterapia

- dogoterapia

  

- muzykoterapia

- cranio sacrale

- masaż

- pająki

  

- v. sherbourne

Bardzo ucieszyło mnie to, że mała dzielnie zniosła turnus , dotrwała do końca i nie rozchorowała się tam. To niestety często zdarzało się na zimowych turnusach.

 

Korzystając z okazji , dziękuję wszystkim przekazującym swój 1% podatku dla Helenki, to dzięki temu możemy korzystać z tak dobrej i fachowej rehabilitacji , jaką oferuje Zabajka.

DZIĘKUJĘMY

Dodaj komentarz
Ilość komentarzy: 5 zobacz...do góry
10

sty2410

NOwy ROk 2010

Podsumowania czas…

  

Styczeń to początek nowego…podsumowanie tego , co było i rozniecenie w sobie nowej nadziei na to co może przynieść Nowy Rok…

Wspaniała jest myśl , że rok 2009 był dla nas bardzo dobrym rokiem…pod wieloma względami. Głównym jednak powodem do radości jest fakt iż w 2009 roku Helenka miała tylko 2 ataki padaczki , dla porównania w 2008 było ich 13, 2007 to 26 ataków. Póki, co głęboko chcę wierzyć w to , iż Keppra okazała się trafionym lekiem…to tylko czas może potwierdzić…

Dwie złe rzeczy , które przydarzyły się Helence podczas tego roku poza atakami to :
I -we wrześniu upadek na twarz- podrapany policzek i konieczność podania surowicy w związku z brakiem szczepień na tężec- wtedy pierwszy raz poczułam co znaczy brak jakichkolwiek szczepień u mojej córeczki- usłyszałam wówczas od lekarza , że zakażenie tężcem może spowodować tak naprawdę każde zadrapanie a z kolei tężeć jest dla Helenki chorobą śmiertelna …dobrze , że wszystko dobrze się zagoiło i nie ma śladu na ślicznej małej twarzyczce.

II kolejne nieprzyjemne zdarzenie w końcówce ubiegłego roku ( grudzień) to przytrzaśnięcie moich paluszków z zabawie z dziećmi..tutaj efekty były bardziej poważne bo paluszki odeszły i prawdopodobnie ból z tym związany spowodował ciężki atak ( 23.12)

Dobrze że na tym kończą się nieprzyjemne zdarzenia.

Ważnym wydarzenie dla Helenki i całej rodziny jest to , że od września zaczęła codziennie uczęszczać do SOSW w Wodzisławiu ( SZKOŁA SPECJALNA) na zajęcia w grupie rewalidacyjno – wychowawczej. W tym samym miesiącu zaczęłam też pracę w tym miejscu i początkowo Helenka widząc mnie płakała i wyciągała rączki…Jednak  po kilku dniach doczekałam się tego , że moja Dziewczynka na mój widok posyłała buzi i robiła papa, co jednoznaczne z jej mówieniem że mam sobie iśćJ To bardzo mnie cieszy i daje pewność , co do tego , że Helenka bardzo lubi to nowe , ważne w jej życiu miejsce. Jest tam codziennie w godzinach od 11-14 i w tym czasie uczona jest m. In takich rzeczy jak nauka samodzielnego jedzenia, picia, mycia ząbków, zgłaszania potrzeb fizjologicznych itp. Poza tym Panie przez cały czas stymulują rozwój Helenki w różnorodny sposób. Pierwszym efektem pracy Pań jest to, że bardzo często Helenka czuje , że chce do ubikacji, woła biegnie  , wyciąga nocnik i…robi , co trzeba;)

to Helenka ze swoją Panią OLą na szkolnym korytarzu:

  

 

Ważną dla nas sprawą też był wyjazd do Krakowa na wizytę do cenionej przeze mnei autorki wielu książek stojących na mojej półce, Pani prof. Jagody Cieszyńskiej. Ta niesamowita osobowość to psycholog dziecięcy i neurologopedia. PO wizycie pani prof. Przysłała nam do domu program pracy z Helenką, wskazujący na to , co powinniśmy codziennie z Nią w domu robić, na co zwracać uwagę. Jest to sporo codziennej pracy…staramy się znajdywać czas na to wszystko…

Najważniejsze słowa jakie uslyszłam od Pani prof. To takie, że jeżeli Helenka nie wybierze sobie prawej lub lewej ręki jako dominującej to nie ma szans na to by zaczęła mówić…

Czy to w ogóle możliwe…naprawdę nie wiem….wolę się nie zastanawiać i to najlepsze wyjście…

Bynajmniej dla mnie…

 

Postęp Helenki w roku 2009:

Mowa czynna: Słowa wypowiadane przez Helenkę:
mama, tata, da ( daj), dzieci, dzidzi, Ania, Jadzia, baba, ee

Mowa bierna: rozumienie wielu zwrotów m.in.:

Gdzie jest lala?

Gdzie jest mama, tata, baba?

Gdzie Helenka się kąpie?

Chcesz jeść, pić?

Daj lali jeść, pić itd.

Jak płacze lala?

Jak śpiewamy lali?

Poza tym Helenka stała się fanką bajek telewizyjnych i wskazuje palcem na telewizor by jej je załączyć;)

Rozwój ruchowy:

·         Od kilku tygodni zdarza się czasem , że uda się jej samodzielnie wstać z podłogi bez żadnego podparcia

·         Helenka uprawia wspinaczkę domową wchodząc na krzesła a z nich na stołyJ lubi też stać na stole, dobrze, że wtedy zadowolona z siebie woła „mama!!!”

·         Bardzo ładnie Helenka opanowała wchodzenie po schodach bokiem , trzymając się przy tym poręczy.

·         SAMODZIELNOŚĆ:
- całkiem dobre samodzielne picie z kubka czy szklanki, problem z odstawieniem szklanki

·         - Helenka podejmuje próby jedzenia łyżeczką samodzielnie , ale na razie w buzi ląduje pusta łyżeczka

·         - woła ee:)

·         Kiedy podniosę jej rączki do góry zdejmuje bluzeczkę

 

Poza tym;)

·         Wozi lalę w wózeczku, daje jej jeść, pić, przykrywa kocykiem, przynosi pampersa i pokazuje żeby lali założyć

·         Bardzo dużo maluje i coraz lepiej trzyma kredkę

·         Doskonale potrafi podrzeć papier na kawałeczki ( nawet książkiJ )

  

 

 

Przeczytałam wszystko , co z dumą napisałam i stwierdzam, że

...

Kiedy to wszystko przeczyta ktoś mający zdrowe 5 letnie dziecko może okazać niemałe zdziwienie , że to co jest naturalnym zachowaniem ok. 1,5 – 2 latków…dla nas jest ogromny sukcesem okupionym niesamowitą ilością pracy , która nigdy nie będzie miała końca…

Mnie samej czasem to wszystko trudno objąć myślami i rozsądkiem…

Kiedy na co dzien widzę zdrowe 5 latki , które  liczą pięknie do 10 czy opowiadają wierszyki to znów pojawia się ten smutek skryty głęboko w sercu…

Coraz częściej utwierdzam się w przekonaniu że ten ból nie mija…zostaje po 5 latach …chyba taki sam jak na początku…tylko coraz głębiej skrywany , coraz rzadziej pokazywany by nie zamęczać nikogo tym , co czuje mama codziennie starająca się wierzyć..w cud..w cokolwiek…i codziennie powtarzająca sobie że musi być silna i uśmiechnięta dla tej Małej Dzielnej Dziewczynki, która każdego dnia walczy ze swoją chorobą…z pokonywaniem własnych ograniczeń i granic narzucanych przez mózg i ciało…

 

Kolejny raz zwracam się z prośbą o przekazanie 1% dla Helenki…

„spróbuj trochę z siebie dać, tym co mają gorszy świat..”

Jednocześnie informuję, że każda złotówka wpłacona na konto Helenki zostaje tam do momentu przekazania przeze mnie odpowiedniej faktury. Faktury te wystawiane są za rehabilitację, wizyty u logopedy, lekarzy, paliwo na dojazdy na rebilitację, zakup sprzętów rehab., zakup materiałów służących do zajęć edukacyjno- terapeutycznych Helenki, zakup leków. Jestem z każdej faktury rozliczana i nie mogę dysponować jej pieniążkami tak jak własnym kontem w banku.

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz
Ilość komentarzy: 5 zobacz...do góry
10

sty0310

zdj. Pan Franciszek Brzoza

Dodaj komentarz
Ilość komentarzy: 1 zobacz...do góry
09

gru2309

Witam..

to miał być przedświąteczny wpis z życzeniami...

ale...

dzisiaj rano Helenka miała ciężki atak padaczki...( ostatni raz był w sierpniu)....nie potrafie teraz skupic się na odpowiednim dobieraniu życzeń...

wciąż wracam do tego co było...obudiły mnie silne drgawki Helenki...to był jeden z dwóch jej najgorszych ataków...drgawki zdarzyły się tylko raz...2 lata temu...al dzisiaj było tak strasznie dlatego ,że wystąpiło bardzo wiele różnych rzeczy, czyli drgawki, bezdech, ślinotok, oczopląs i utrata świadomości....

wszystko dzięki Bogu i wlewce relsedu skończyło się dobrze...ale....zawsze ten nieustający strach...nieodłączny element naszego życia...

przypuszczam ...jestem prawie pewna , że powodem tego był stan zapalny będący efektem tego ,że Helence odchodzą w rączce prawej 2 paznokcie. to niestety smutna pamiątka po zabawach z dziećmi, które przez przypadek przygniotły jej paluszki drzwiami...

Helenka ma wysoki próg bólu...płacze w skrajnych sytuacjach i tak też było wtedy , gdy nie potrafiła zaalarmować, że coś dzieje się z jej rączką...

nie potrafi się bronić;(...

sobie życzę na święta tylko tego, by mała była zdrowa i nie miała kolejnego ataku...by te paluszki się zagoiły w miarę dobrze...

 

a wszystkim  Wam życzymy wspaniałych świąt , takich o jakich każdy z nas marzy ...byśmy wszyscy potrafili dostrzegać to, co w życiu i w ludziach naprawdę ważne a potrafili zapominać to , co nieistotne i błahe...

moja refleksja po tym dzisiejszym ataku jest taka, że padaczka bardzo boleśnie uczy nas pokory wobec życia...naszego a przede wszystkim wobec życia naszego dziecka....

przepraszam za nastrój...

ale kto zna to wie...Ania nie potrafi udawać...

spokojnej nocy...

 

 

Dodaj komentarz
Ilość komentarzy: 5 zobacz...do góry
09

lis1809


Dodaj komentarz
Ilość komentarzy: 1 zobacz...do góry
09

paź2309

inny świat...

to nie moje slowa...trafiłam w to sieciowe miejsce..i ...pomyślalam , jak dobrze , że to co czasem czuję...jest naturalne...Ktoś inny też tak ma..

  

 

"Nie znałam tej kobiety wcześniej, nic nas nie łączyło i choć w jej mieszkaniu byłam dopiero od pięciu minut czułam się jakbyśmy znały się od lat. Myślami wróciłam w przeszłość. Prawie wszystkie matki poważnie chorych dzieci jakie spotkałam były właśnie takie. Miały w sobie coś niezwykłego. Były spokojne, pogodzone uśmiechnięte i ciepłe. Jak w jakiejś wspólnocie religijnej. Spytałam skąd to mają, czy pogodziły się z losem i już nie cierpią? Nie, mama Michasia usiadła na rogu łóżka synka. Cierpienie się nie zmienia. Co dzień serce płacze, gdy widzi się ból na ukochanej twarzyczce, gdy dociera świadomość, że niewiele da się zrobić i że to nie minie. Co dzień serce płacze, że nie można być zwykłą matką. Nigdy marzenia dziecka się nie spełnią i nigdy matki. Z tym nie można się pogodzić, ale można zaakceptować. Ja wiem, że już nic nie mogę zmienić, że los jest silniejszy ode mnie i nie stanie się cud. Gdy człowiek nie oczekuje, że oto nagle z nieba spłynie strumień światła i wszystko w jednej chwili zmieni się na dobre, gdy wie, że tak nie będzie, wtedy może nauczyć się żyć tu i teraz. Ja nigdy nie poślę syna do szkoły, nie będę się nim szczycić przed koleżankami. Ale mam dziecko, które kocham. Które znam jak nikt inny i z którym mogę rozmawiać nie używając słów. Kobieta ujęła dłoń synka w swoje ręce. On wie, że ja jestem.
Świat się zmienia, przewartościowuje. Praca, wychowanie latorośli na zdolne i piękne, ani urlop w egzotycznych krajach nie są już celem. Gdy rodzi się chore dziecko człowiek wysiada z pociągu ekspresowego i zostaje gdzieś na polu między domem, a celem podróży.
Wie pani, ja żyję teraz dniem dzisiejszym. Moim tu i teraz. Teraz kocham i teraz robię wszystko co mogę i w tym znajduje sens i cel. Dla mnie nie ma jutra, nie pędzę gdzieś w przyszłość, nie jadę już pociągiem do wyśnionego celu. To chyba dlatego uczę się spokoju. Nie jest on ani smutny ani radosny. Moje życie z synem nie jest szczęśliwe, w potocznym tego słowa znaczeniu, ale mam to szczęście dostrzegać małe, dobre strony złego. Sięgnąć samego dna by wśród morza pisaku znaleźć kilka ziaren złota. Tak myślę, że z tego miejsca dostrzega się właśnie więcej piękna i jest ono dużo głębsze w swej treści.
Tak pięknie pani mówi, powiedziałam zamyślona. Czy to znaczy, że nie zamieniłaby pani już swojego życia na inne? Takie zwykłej matki?
Kobieta uśmiechnęła się przekornie. Cóż to za pytanie. Spojrzała na swoje schorowane dziecko, potem na własne, spracowane ręce. Jasne że bym zmieniła, bez dwóch zdań. Ale wie pani co… zamilkła na chwilę.
Zamieniłabym, ale żyłabym zupełnie inaczej.

Żródło

Dodaj komentarz
Ilość komentarzy: 4 zobacz...do góry
09

sie2009


Witam serdecznie!

Ostatnie dni wakacji upływają nam bardzo szybko i niestety wiążą się z chorobami i lekarskimi wizytami.  Było tak długo dobrze….aż 10 miesięcy Helenka nie miała ataku padaczki. Niestety , tydzień temu , tuż po zaśnięciu pojawił się koljeny atak…z bezdechami  i przewróceniem oczu do góry. Dobrze, że Helenka sama sobie z nim poradziła i obyło się bez podawania Relsedu . Tuż przed zaśnięciem podałam małej lek na obniżenie temperatury bo wydawało mi się że ma ciepłe czoło…niestety tak właśnie było, okazało się następnego dnia , że Helusia ma zapalenie gardła i przez 4 dni walczyłyśmy z gorączką. Obyło się jednak bez antybiotyku….Dzisiaj jednak mnie został on przepisany ponieważ mam anginę….Nie czuję się zbyt dobrze…Jutro też zabieram Helenkę na profilaktyczną wizytę do pediatry by sprawdzić znów jej gardełko….Oby mała nie zdążyła się zarazić..

PO tym nieszczęsnym ataku poprosiłam też o zrobienie małej usg brzuszka ponieważ nie miała go od 3 lat..a przy tej ilości leków to jednak lepiej dmuchać na zimne…z brzuszkiem, nerkami i całą resztąJ wszystko w porządku.

W poniedziałek też wybrałyśmy się na wizytę do Pani dr neurolog gdzie obie stwierdziłyśmy że Helena tak mocno urosła i przybrała na wadze…że z całą pewnością to spowodowało atak a podwyższona temperatura temu pomogła.

Na obecną chwilę Helenka waży 16 kg i ma następujące dawki leków:

Depakine Chronosphere : rano 200 mg, wieczorem 250 mg

Keppra : rano 200 mg, wieczorem 250 mg

Bardzo ucieszył nas też i zaskoczył pozytywnie obwód główki Helenki bo wynosi  49 cm , co jednoznacznie świadczy o tym , że podejrzewane wcześniej małogłowie nam nie grozi.

Chcę wierzyć, że teraz znów wyciszy się choroba i będzie dobrze…muszę wierzyć i musi być dobrze….

Dobrze , że poza tymi incydentami staramy się cieszyć każdym dniemJ na dowód tego 2 dni temu zabrałam Helenkę , jej Babcię i Kuzyna Kubusia do Ustronia, do Parku Leśnych Niespodzianek…

  

Jak ja lubię takie chwile….

  

  

 

Zaczynam przywykać, że z większości urządzeń i mechanicznych zabawek Helenka nie może i nie potrafi korzystać…zaczynam przywykać, że wciąż Ktoś Jej się przygląda….

Dobrze , że w takich momentach jest Kubuś , który mówi „ Ciociu, Ty się nie Martw bo Ona jest niedorosła a jak dorośnie to też będzie mogła i potrafiła robić takie rzeczy”

To tak dobrze brzmi…. nie  niepełnosprawna … tylko niedorosła…

To wszystko jednak nie ma większego znaczenia , kiedy patrzę na Helenkę i widzę taką pogodną, wesołą dziewczynkę….oby ta pogoda ducha została Jej na zawsze…

Dodaj komentarz
Ilość komentarzy: 14 zobacz...do góry
09

sie0309

wakacyjny czas..

Witamy wakacyjnie;)

Naszym wyjazdem wakacyjnym był turnus w Zabajce Nieraz żartuję , że za te pieniądze to byłby Egipt.  Za każdym razem cena jest coraz wyższa. Teraz to już 4200. Jednak  trzeba przyznać , że Zabajka wciąż się rozwija. Tym razem czekała na nas nowa ujeżdżalnia, murowana, ogrzewana z przyjemną muzyczką. Tym razem było to jedno z ulubionych miejsc Helenki. Cieszę się, że tak bardzo polubiła jazdę konną.  Jednak turnus tym razem był dla mnie zaskakujący pod tym względem , że Helenka bardzo przezywała moją nieobecność. Zasada była taka , że musiałam ją wszędzie zostawiać z terapeutą , bo przy mnie nie pracowała , a kiedy ją zostawiałam to był płacz…a jeśli wcześniej przychodziłam by podpatrzeć , co i jak robi, to już nie zwracała na nic uwagi poza mną. Z jednej strony wiem , że to powód do radości bo świadczy o przywiązaniu Helenki do mnie , aczkolwiek z drugiej strony wiem, że tym razem 1 września będzie nam trudniej się rozstać. Myślę, że jak zwykle będziemy obie dzielne ponieważ innego wyjścia nie ma….

 

  

  

Korzystając z tego, że jesteśmy tak blisko morza bo tylko 100 km:) wybrałyśmy sie wraz ze znajomymi zabajkowymi na jeden niedzielny dzień nad morze, warto było...

 

U nas od wspomnianego września same zmiany. Jedną z nowych atrakcji naszego życia;) będzie uczęszczanie Helenki na zajęcia rewalidacyjno – wychowawcze. Będzie tam każdego dnia na 2 godziny , więc wszystkim znajomym dzieciom mówię , że Helenka idzie do przedszkola. To „prawie „ jak przedszkole…J

Mamy jeszcze problem z dowożeniem Helenki na te zajęcia bo nie wiem jaki będzie mój plan lekcji, ale myślę , że nie ma co martwić się na zapas….Póki, co cieszę się, że każdego dnia Ktoś kompetentny będzie pracował z moją dziewczynką…

Byle do przodu…

Pozdrawiam wszystkich zaglądających i czytających…

Dodaj komentarz
Ilość komentarzy: 1 zobacz...do góry

«1234567»

Zaloguj