Przejdź do treści
Aniołem jest ktoś, kogo Bóg przysyła w Twoje życie nieoczekiwanie i niezasłużenie, aby Ci zapalił kilka gwiazd, gdy jest całkiem ciemno (Phil Bosman)

Blog Helenki...

witaj w moim maleńkim świecie...gdzie każdy dzień pełen jest zarówno radości , jak i strachu..zostań ze mną , jak najdłużej..

Ostatnio na blogu

... ... ... Nowy rok..... ... archiwumdo góry

Jak pomóc

Każda najmniejsza kwota wpłacona na konto Helenki to jest kolejny mały kroczek do jej poprawy zdrowia i wyrównania wszystkich opóźnień. Datki można wpłacać na konto
FUNDACJA Pomocy Osobom Niepełnosprawnym "SŁONECZKO"
SBL ZŁOTÓW
89 8944 0003 0000 2088 2000 0010
w tytule" na leczenie i rehabilitację Helenki Czychy"

Uwaga! Datek można odliczyć od podatku.

do góry

Powiadom przyjaciół!

Możesz pomóc rozsyłając ten apel wśród Twoich bliskich i znajomych

Kontakt z Mamą Helenki

Mail do Mamy 3502537do góry
Jesteś gościem na mojej stronie.
Umieść banner na swojej stronie!
W ten sposób też możesz pomóc!Pobierz kod bannerów

«123456»

10

paź2010

To już kolejny rok..

Kolejna okazja do wzruszeń i podziękowań.

Z całego serca dziękujemy wszystkim , którzy postanowili przekazać swój 1% podatku dochodowego na subkonto Helenki.

W tym roku fundacja nie podała nam żadnych danych osób przekazujących 1% poza danymi dotyczącymi nazwy miasta. Wiemy tylko z jakiego miasta wpłynął 1%. BArdzo nad tym ubolewam, ponieważ nie mogę wysłać podziękowań do Waszych domów.

Dziękuję , że nam ufacie i wierzycie, że dobrze wykorzystamy 1% Waszego podatku.

W tym roku z 1% zrobiliśmy m.in . takie opłaty i zakupy jak:

zakup wózka inwalidzkiego dla dzieci- 7,500 zł

zakup fotelika rehabilitacyjnego Zebra- ok 2,500 zł

3 turnusy rehabilitacyjne: ok 13 .000 zł

poza tym , co miesiąc za samą rehabilitację , logopedę i oligofrenopedagoga płacimy 1000 zł

JUż nie chcę w tym miejscu wypisywać wszelkich pomocy edukacyjnych, rehabilitacyjnych i innych form ważnych dla rozwoju Helenki

DZIĘKUJĘ

 

 

Poniżej lista miast z których Urzędy Skarbowe przekazały 1% dla Helenki:

Rybnik;Tuchola,Grójec,Mysłowice,LIpsko,Gliwice,Działdowo,Toruń,Tychy,Kraków - Śródmieście,krosno,Wrocław- Śródmieście,Kraków- Podgórze,Brzesko,Lublin,Piła,Zabrze,Wrocław Fabryczna,Nowy Tomyśl,Warszawa- Mokotów,Rzeszów,Nowy Targ,Gdańsk,Jastrzębie ZdrójLubin,Wodzisław Śląski,Chorzów,Chełm,Warszawa- PragaSokółka,Racibórz,Katowice,Bytom,Radom,Żory,Chrzanów,Pruszków,Konin,Tychy,Sucha Beskidzka,Warszawa- Wuwer,Wieruszów,Nowy Tomyśl,Polkowice,Ruda Śląska,Oświęcim,Zawiercie ,

 

 

Dodaj komentarz
Ilość komentarzy: 2 zobacz...do góry
10

paź1810

W ubiegłym tygodniu spotkała nas niesamowicie miła i wzruszająca niespodzianka…dotyczy ona subkonta Helenki w Fundacji Słoneczko. Kiedy po raz kolejny sprawdzałam wpływający 1% z ubiegłego roku , nagle zobaczyłam zamiast wpisu „US miasto” czyjeś nazwiska i dopisek „ od gości weselnych Karoliny I Pawła”…..

Dłuższą chwilę zajęło mi skojarzenie pewnych faktów…ale jednak udało sięJ

Siedziałam i płakałam przed komputerem nad faktem , że Ktoś kogo widziałam naprawdę sporadycznie , planując tak piękny i ważny dzień swojego życia , pomyślał o mojej małej dziewczynce…

Zupełnie było to dla mnie niespodziewane i tym bardziej cieszy i wzrusza….

Dziękuję wszystkim Gościom Weselnym…. 

 

Karolinko i Pawle ..składamy Wam  podziękowania płynące prosto z serca….

I życzymy Wspaniałej Nowej Drogi Życia..

Życzymy miłości, siły i wytrwałości…oraz tego czego nie dostała Helenka, czyli Zdrowia….

To życzenia dla Was:

 

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów

a miłości bym nie miał,

stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.

Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice,

i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką możliwą wiarę

tak, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał,

byłbym niczym.

I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,

a ciało wystawił na spalenie,

lecz miłości bym nie miał,

nic bym nie zyskał.

Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest.

Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;

nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego,

nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;

nie cieszy się z niesprawiedliwości,

lecz współweseli się z prawdą.

Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy,

we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.

Miłość nigdy nie ustaje,

nie jest jak proroctwa, które się skończą,

albo jak dar języków, który zniknie,

albo jak wiedza, której zabraknie.

Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy.

Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,

zniknie to, co jest tylko częściowe.

Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko,

czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko.

Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.

Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;

wtedy zaś zobaczymy twarzą w twarz.

Teraz poznaję po części,

wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.

Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość- te trzy:

z nich zaś największa jest miłość.' (1 Kor13, 1-13)

 

 

Korzystając z okazji jeszcze raz dziekuję parom , które już jakiś czas temu również w tym szczególnym dniu myślały o Helence:

ten wspaniały Psalm również dla:
Agaty i OLka

Maji i Grzegorza

Maji i Jakuba

Emilii i Marka..

pozdrawiam Was wszystkich i DZIĘKUJĘ

 

 

Dodaj komentarz
Ilość komentarzy: 1 zobacz...do góry
10

paź0810

czas...

Czas szybko płynie....

Odkąd rozpoczął się rok szkolny, zarówno dla mnie ,jak i Helenki, czas bardzo szybko nam płynie…ale to dobry czas…zazwyczaj…

Najgorzej jest przetrwać tę zdradliwą porę roku, Helenka przez ubiegły tydzień nie chodziła do szkoły ponieważ miała zapalenie oskrzeli ( kolejny antybiotyk ) i gardła. Teraz wszystko już wróci do starego rytmu , czyli od 10 -1 5 szkoła, a poza nią każdego dnia dodatkowe zajęcia : logopeda, pedagog specjalny lub rehabilitacja i kombinezony. Helenka wszystko dzielnie znosi, tylko mnie coraz częściej jej żal, kiedy wraca do domu to jest zmęczona a tu jeszcze przed nią zajęcia kolejne…

Niestety tak już będzie zawsze na zawsze i pozostaje mi wierzyć w to , że mała lubi te zajęcia i zawsze będzie je wszystkie tak dzielnie znosić.

Helenka nie mówi ( tylko pojedyncze słowa) . To bywa trudne np. wtedy , kiedy jest bardzo zmęczona a nie potrafi tego okazać werbalnie. Pozostają wszelkie inne sposoby czyli płacz, krzyk, drapanie i…różne takie. Wówczas dopada mnie potworna bezsilność spowodowana tym ,że tylko mogę się domyślać czy to chodzi o zmęczenie, głód, ból, czy banalnie niewygodne ubranie…..mogłabym tak długo wymieniać…w takich momentach najbardziej ubolewam nad tym ,że moja mała dzielna dziewczynka nie mówi…

I jeszcze w takich momentach, kiedy zaczynam dostrzegać smutny fakt, iż dla wielu ludzi wokół nas to ,że dziecko nie mówi jest równoznaczne z tym , że nie myśli i nie czuje…

Przepraszam ,że tak brutalnie to zabrzmiało….ale najgorsze co może spotkać Helenkę ( i mnie) to obojętność dzieci i dorosłych….to takie potwornie smutne ….Coraz częściej myślę, że wolę jeśli ktoś bezpośrednio pyta mnie o Helenkę i jej zdrowie, niż Ktoś udaje , że nie ma problemu i nie widzi tego dziecka….

W ostatnim czasie jeszcze bardziej niż zwykle dziękuję Bogu za to , że jest w naszym życiu Kubuś, kuzyn Helenki , który bardzo ją kocha….

Nikt z nas nie wie jakie będą te relacje kiedyś , gdy Kubuś dorośnie a Helenka pozostanie zawsze małą dziewczynką….teraz jednak nadszedł czas na który tak dłuuugo czekałam- czas trzymania się za ręce, wspólnego gonienia się po lesie, wspinania po drabinkach i pchania wózka inwalidzkiego Helenki w którym siedzi lala i miś…

  

Kiedy słyszę jak Kubuś pyta „ Ciociu a dlaczego akurat Helenka urodziła się chora , dlaczego nie Ktoś inny? „   potrafię go tylko przytulić i powiedzieć że na to pytanie nigdy i nikt nie odpowie…

TO cudowne chwile , gdy oboje pięknie się bawią i psocą ..to właśnie jest integracja…prawdziwaa nie tylko z nazwy

 

 

Chyba po takich obserwacjach jeszcze bardziej jestem wdzięczna tym, którzy w jakikolwiek sposób starają się nawiązać kontakt z Helenką.

Jestem wdzięczna Tobie ponieważ wchodzisz na tę stronę  i to znaczy , że interesuje Cię to jak moja dziewczynka radzi sobie w życiu...

przepraszam , że dzisiaj tak niezbyt wesoło ...ale czasem i tak bywa...

to tylko jesień...

Dodaj komentarz
Ilość komentarzy: 9 zobacz...do góry
10

wrz0410


Mam nadzieję , że rozpoczynający się właśnie rok szkolny 2009/2010 będzie dla Helenki i dla nas bardziej udany i szczęśliwy aniżeli wakacje.

Od końca maja do dnia dzisiejszego Helenka cały czas kaszle..

Zaliczyła w tym czasie wiele ataków padaczki ( średnio 1 na tydzień), 5 antybiotyków, zapalenie płuc, które wykryto dzięki badaniu RTG…

Doszły do tego leki na alergie i na odrobaczanie….

Mała dalej kaszle…

T o wszystko nie byłoby takie straszne, gdyby nie pewna noc sierpniowa, która wyglądała naprawdę groźnie.

W nocy z 8/9 sierpnia mieliśmy o 2.00 wyjeżdżać na nasz długo wyczekiwany turnus do Zabajki 2.

Niestety przed północą znaleźliśmy się w szpitalu w Rydułtowach ponieważ mała w ciągu godziny miała 3 ataki z bezdechami a w szpitalu jeszcze 2 kolejne….

Kolejny raz łzy, modlitwy, strach, próby wkłucia się do rączki…widok bezsilnych lekarzy i pielęgniarek…

I ta jedna myśl w głowie „ Boże nie zabieraj jej …pozwól jej do nas wrócić”….

Tym razem udało się…wszystko dobrze się skończyło…za 3 dni wyszliśmy ze szpitala…

Ale znów jeszcze bardziej niż zwykle, każdego wieczoru wsłuchujemy się w oddech Helenki po zaśnięciu….boimy się każdego jej poruszania się podczas snu…

Chyba już nigdy nie zmieni się to , że dla mnie synonimem padaczki będzie strach…potworny…taki , który sprawia, że cały świat wokół zatrzymuje się w momencie kiedy patrzy się na dziecko …swoje dziecko, które nie oddycha…..i tylko ta jedna myśl w głowie….

 

Dodaj komentarz
Ilość komentarzy: 3 zobacz...do góry
10

lip2710

podsumowanie turnusu w TRAtwie

JUż trochę czasu minęło...ale coraz trudniej jest mi pisać..przepraszam tych , którzy na to czekają.. o ile jeszcze tacy są:)

Turnus zaliczamy do udanych. To był nasz pierwszy turnus , który odbył się winnym miejscu niż Zabajka. Wrażenia są następujące:

minusy:

- duża odległość od szpitala ( totalna wieś)

- brak zorganizowanych zajęć popołudniowych

- brak osoby dyżurującej pozostającej w budynku na noc

plusy:

- dużo konkretnej rehabilitacji typu ćwiczenia, pająk, kombinezon, zajęcia typu pedagog, logopeda czy terapi ręki...żadnych tam czary mary, których nie lubie;)

- spokój , cisza, totalne oderwanie od świata

- duża przestrzeń do biegania na podwórku

- bardzo rozsądne podawanie posiłków ( różne pory , szwedzki stół)

Helenka ze wszystkich zajęc najbardziej polubiła chyba zajęcia z koniem

i zajęcia master czyli m.in bujanie na podwieszanych przyrządach.

  

Te dwa rodzaje zajęć były dla niej nagrodą. Chociaż po namyśle przyznaję, że chyba większość zajęć jej odpowiadała. Przepadała też za zajęciami z panią pedagog ponieważ było tam sporo ciekawych zajęć z muzyką i komputerem a to Helenka bardzo lubi. Zauważyłam jednak , iż Helenka poczuła, że to nie jest jej tak dobrze znana i kochana Zabajka, to było dla niej obce, nieznane miejsce. Okazywała to w ten sposób , że przez pierwszy tydzień było dużo bardziej wyciszona niż zwykle. Trudno to opisać w przypadku niemówiącego dziecka. Ja jednak czułam jej tęsknotę za domem i odczucie nowego miejsca.

 

Pogoda nam cudnie dopisała, więc było dużo spacerów, trochę pływania w baseniku dmuchanym i nawet zrobiłyśmy sobie wycieczkę do Torunia:)

wolne chwile Helenka spędzała m.in  z koleżanką Zuzką,  poznaną już dawno w Zabajce oraz jej małym ,zdrowym braciszkiem:) Adasiem. LUbię te chwile, kiedy Helenka ma kontakt z dziećmi.

TO ważne i potrzebne.

Miała też tam dużo kontaktu ze zwierzętami i tuż po powrocie mamy nowe , długo wyczekiwane umiejętności: czyli naśladowanie pieska, baranka i konika;)

zdolna dziewczynka:)

Mam nadzieję , że uda nam się w to samo miejsce pojechać w przyszłym roku. Koszt turnusu to 3800 zł.

Pozdrawiamy wszystkich

Dodaj komentarz
Ilość komentarzy: 5 zobacz...do góry
10

lip0110

turnus w TRatwie

witam serdecznie i wakacyjnie:)

od niedzieli tj od 27 czerwca jesteśmy na turnusie rehabuilitacyjnym w ośrodku TRatwa www.tratwa.sos.pl

Helenka dzielnie ćwiczy i wszystkich pozdrawia

uściski

Dodaj komentarz
Ilość komentarzy: 1 zobacz...do góry
10

cze1410

...............

„Bóg się mamo nie pomylił”

Ja, który nigdy nie powiem mama,
ja, który nigdy nie zawołam tata,
ja, który pozostanę dzieckiem
tylko wzrokiem powiem wam dziękuję.
W twoich ramionach mamo, czuję się bezpiecznie,
a jeśli jestem zbyt ciężki, to połóż mnie na ziemi
Bóg się mamo nie pomylił - narodziłem się z miłości.
Bóg się mamo nie pomylił - narodziłem się z miłości.
Ty, która myślałaś o mnie pięknie, później pytałaś się kim będę,
w twoich oczach widziałem smutek, zagubienie,
ale później zwyciężyła miłość, mamo.
I wiedziałaś, że musisz dać więcej miłości,
przycisnęłaś mnie do serca
i obdarzyłaś pocałunkiem, którego nie otrzyma inne dziecko.
Bóg się mamo nie pomylił - narodziłem się z miłości.
Bóg się mamo nie pomylił - narodziłem się z miłości.
Ty jesteś moją przyjaciółką mamo,
ty kochasz tak jak kocha Bóg.
Nie potrafię mówić, ale ty słuchaj mojego serca, które bije tylko dla ciebie, przede wszystkim dla ciebie mamo.
Bóg się mamo nie pomylił - narodziłem się z miłości.
Bóg się mamo nie pomylił - narodziłem się z miłości.


Tekst piosenki to wolne tłumaczenie z włoskiego utworu Giosy Cento,
Muzyka - Tomasz Miś.

http://www.youtube.com/watch?v=7Ov72Dfl4KI

  

 

Dodaj komentarz
Ilość komentarzy: 1 zobacz...do góry
10

maj1910

NIe mogłam się powstrzymać...

chcę podzielić się tą radością , jaką jest bycie mamą Helenki....

szalone zdjęcie szalonych,  szczęśliwych dziewczyn....chwilo trwaj...

Dodaj komentarz do góry
10

maj1710

Zwyczajna matka...

za pozwoleniem Eli, mamy Monisi ( aniołka (*)  ) postanowiłam i Wam pokazać tekst , którego autorką jest wspomniana mama...wspaniale oddaje uczucia które towarzyszą mi od dawna...od 5 lat..:

"WYJĄTKOWOŚĆ LOSU KAŻDEGO Z NAS JEST NASZYM PRZEZNACZENIEM

 

listopad 2004

 

„Zwyczajna mama” to mama zdrowego dziecka. To osoba, która żyje nie zdaje sobie sprawy jak wielkie ma szczęście. A dlaczego?

Otóż dane jest jej żyć bez walki o każdy oddech swojego dziecka, bez bólu przy każdym napadzie epileptycznym, który wygląda jakby dziecko umierało… Na nic tu wiedza, że skoro epilepsja oporna na leczenie to napady będą. Serce matki tego nie zrozumie – ona sama jest zawsze w pełni gotowości.

„Zwyczajna mama” czytając gazetę o maluchach wie, ze jej dziecko jest takie jak te, które uśmiechają się z każdej strony czasopisma. Wie, czego można się spodziewać w danym okresie rozwojowym u swojego maleństwa. Wystarczy, że jest tuz obok - w zasięgu wzroku, jego ręki a ono jest szczęśliwe. Mama chorego dziecka przestaje czytać gazety…Musi być zawsze (przynajmniej jej się tak wydaje), by uczyć wielokrotnie od nowa umiejętności, które przychodzą zdrowym dzieciom z łatwością, często niepostrzeżenie dla otoczenia. Wymaga to pracy wieloletniej o efekcie niewiadomym. To trudne, bo często rezultat jest zupełnie inny od zamierzonego a radość zazwyczaj jeszcze większa.

Mama chorego dziecka musi się przewartościować, by zauważyć rzeczy ważne, które wcześniej wydawały się „dane nam na zawsze”. Jej dziecko jest wiele lat niemowlęciem czasem pozostaje nim na zawsze. Taka sytuacja wymaga od niej wiele cierpliwości, siły i odwagi, by zmagać się z codziennością, częste pobyty w szpitalu, rozmowy o leczeniu chorób, których nie potrafimy jeszcze leczyć i chyba najtrudniejsze - stanie za drzwiami bloku operacyjnego nie wiedząc czy maleństwo przeżyje…i by uczyć, wiedząc, że i tak będzie upośledzone.

Przy narodzinach chorego dziecka nie ma radości - tylko strach, wyobcowanie, wielka niewiadoma, poukładane życie w jednej chwili legnie w gruzach - jego matka nie usłyszy gratulacji ani podziwu tylko szepty na korytarzu, które milkną, gdy przechodzi.

W tym trudnym momencie jest zazwyczaj sama, bo inni muszą się oswoić z szokiem. A dziecko? Ono potrzebuje matki natychmiast! Tu nie ma znaczenia czy jest zdrowe czy chore.

„Zwyczajna mama” odczuwa radość, spełnienie i dumę po narodzinach zdrowego potomka – są to łzy szczęścia.

Mama niepełnosprawnego dziecka często również upragnionego i oczekiwanego musi zmagać się na wielu polach i poziomach. Najczęściej u malucha kolejne choroby „wyrastają jak grzyby po deszczu”. Trzeba wciąż na nowo uczyć się akceptacji, czasem nawet znieczulić się, by nic nie czuć – by móc dalej żyć.

W tym czasie „zwyczajna mama” cieszy się dzieckiem – widzi pierwszy uśmiech, krok, pierwsze słowa tak bardzo upragnione, dziecko szuka jej obecności i jak w bezpiecznej przystani pokonuje bez problemu kolejne szczeble rozwoju.

Mama chorego dziecka uczy je, by nie odczuwało bólu przy przytulaniu, dotykaniu. Musi też nauczyć się żyć z myślą, że jej dziecko nie dorośnie, nie założy rodziny. To ją boli.

I pozostaje otoczenie, niestety, wciąż jeszcze mało tolerancyjne dla inności…

            W zasadzie obie są matkami – w tym nie różnią się wcale – natomiast spostrzeganie, rozumienie świata, wartości, którymi się kierują, praca z dzieckiem są diametralnie odmienne.

Walka o każdą zdobytą umiejętność dziecka, konsultację, lek czy konieczny sprzęt – wyrabiają siłę woli, determinację i ogromną miłość w matkach chorych dzieci. Szacunek dla Istnienia samego w sobie i chyba poznanie kolejnej tajemnicy tkwiącej w nas …

Ta walka wyrabia też tęsknotę za wolnością, gdzie nie trzeba się bać o jutro!

Natomiast „zwyczajna mama” wie, że jutro jej zdrowe dziecko będzie dorosłe, samodzielne i zrozumiałe dla ogółu.

W ich życiu jest jeden „drobiazg”, z którego istnienia, często nie zdają sobie sprawy - jak wielkie szczęście spotkało KAŻDĄ z nich.

Szczęśliwa Mama"

 

źródło:http://guzki.w.interia.pl/mama.html

 

 

Dodaj komentarz do góry
10

maj1610

Witam serdecznie;)

nie mogłam się powstrzymać by nie pokazać , jaką mamy zabawę, kiedy za oknem taki jesienny maj:(

Wczorajsze popołudnie to miał być wstęp do nauki posługiwania sie pędzelkiem a tak to się zakończyło:) ogrom śmiechu i radości:)

polecam wszystkim farby do malowania palcami:)

 

Dodaj komentarz
Ilość komentarzy: 1 zobacz...do góry

«123456»

Zaloguj